poniedziałek, 12 grudnia 2011

Świeczka świąteczna z choinkami

Już tylko 2 tygodnie zostało do świąt wkoło otaczają nas ozdoby świąteczne, choinki, mikołaje i aniołki.
To moja kolejna świąteczna świeczka tym razem z choinkami :)

Na życzenie motyw świąteczny został pomalowany i wyszła tak:


Dziękuje Wam bardzo za Wasze opinie o malowaniu świeczki z kokardką o której pisałam tutaj są one dla mnie bardzo cenne. Mi również bardziej podobają się świeczki niemalowane.
Niektórzy jednak wolą kolorowe ale w zdecydowanej mniejszości.
Świeczkę zgłaszam na wyzwanie z Katharynką - ozdoba świateczna w kreatywnym polu.

Witam serdecznie moich nowych obserwatorów, czujcie się jak u siebie :)

piątek, 9 grudnia 2011

świeczka szyszka

Do świąt zostało już tylko 2 tygodnie, strasznie szybko ten czas ucieka.
Kolejna moja świeczka jest w kształcie szyszki. Nie jest ona zbyt duża bo ma tylko 9 centymetrów. Szyszka kojarzy mi się ze świętami, pamiętam, że jak byłam dzieckiem to w domu mieliśmy bombki szklane w kształcie takich szyszek.

Szyszka jest też jednym z elementów różnych ozdób świątecznych, więc niech bedzie też jako świeczka na zielonej choince w świątecznym stroiku .

Dzisiejszy dzień był dla mnie dość stresujący gdyż musiałam skorzystać z usług kuriera co okazało się nie lada wyzwaniem i było przy tym duuużo zamieszania :(
Żeby zamówić paczkę trzeba dobrze się rozejrzeć bo rozpiętość cenowa jest ogromna a do tego jeszcze dochodzą inne rzeczy jak terminy wyjazdu, różny czas dostawy oraz cena za kilogram i niekiedy ograniczenia wagowe.
Od poniedziału szukałam intesywnie kuriera który by mi przywiózł parę potrzebnych rzeczy z Polski.
Znalazłam jednego który przyjmował jeszcze zamówienia przedświąteczne i wyjazd miał być jutro a paczka miała być dostarczona do dzisiaj do magazynu w Krakowie. Kilka dni temu natknęłam się na innego kuriera, który wyjazd miał w ten sam dzień a był tańszy i przyjeżdzał po odbiór paczki. Skontaktowałam się z nim wczoraj a dziś chciałam, żeby odebrał moja przesyłkę, Dzwonię rano, żeby dopytać o szczegóły zaspany głos powiedział mi że jest już za późno! jak się tu nie wkurzyć. Miał mi dać znać do 15.00 co z moim zgłoszeniem i zalecił szukać kogoś innego. Wydzowniłam cała karte, ale znalazałm firmę kurierską jeszcze na korzystniejszych warunkach, wysłalam zgłoszenie po odbiór paczki na poniedziałęk. W domu rodzinie powiedziałam że kurier bedzie w poniedzialek, więc rodzina na spokojnie miała jeszcze dopakować parę rzeczy. Przed 17.00 zadzwonił do mnie brat że kurier zabrał paczkę. Zdziwiona, jaki kurier jak miał być w poniedziałek?, okazało się, że ten pierwszy który powiedział że jest już za późno przyjechal, nie dając mi znać jak się wczesniej umówilismy.
Oczywście paczka nie została podpisana bo rodzina została zaskoczona, mi do tego rozładował się telefon po całodniowym dzwonieniu a w domu bede dopiero wieczorem.
Muszę odwołać tego kuriera co ma przyjechać w poniedziałek i czeka mnie niemiła rozmowa z tym co paczke zabrał bez kontaktu ze mną.
Nie wiem jak ta historia się skończy i czy ta paczka wogóle do mnie dojdzie, no ale zobaczymy.
Dziękuję moim braciom i mamie którzy paczkę przygotowali i Piotrowi za rolę pośrednika :)

czwartek, 8 grudnia 2011

Bukiet urodzinowy

Bukiet ten powstał dla Tomka z okazji urodzin :)
Miało być bez kwiatków i nietypowo, więc zrobiłam kolejny bukiet z czekoladkowych pieniążków.
Bo oprócz tradycyjnego zdrowia, szcześcia, gotówka zawsze jest potrzebna :)
A zwłaszcza teraz w dobie kryzysu.

Miało być bez kwiatków, wiec ozdobiłam przód 2 małymi myszkami, bo u męźczyzny tego często w domu gości piekny kocur :)

Zielona krepina pasuje do Irlandii i zielonego banknotu 100 eurowego, który w Irlandii praktycznie nie jest w użyciu.

Od rana napłynęły mnie złe wieści i jakoś to się tak za mną ciagnie cały dzień :(
Może

To moja ulubiona kartka, która wisiała u mnie nad łóżkiem przez długie lata szkoły średniej i studiów, gdy miałam gorszy dzień to się na nią lubiałam patrzeć :)

Miłego dnia

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajki

6 grudnia – jak dobrze wiecie,
Święty Mikołaj chodzi po świecie.
Dźwiga swój worek niezmordowanie.
I każdemu z nas prezenty rozdaje.

Dzisiaj święty Mikołaj przyszedł do mnie zaraz po północy i obdarował mnie takimi pięknymi rzeczami :)

w sekretnej paczce od świętego mikołaja


znalazłam ręcznie robioną kulkę do kąpieli i mydełko nawilżające z brokatem :)

dostałam też pięknego świecącego aniołka który zmienia kolory :)

Po południu przyszedł do mnie pan listonosz z przesyłką od Uli z przyjemne z pozytecznym
gdzie zostałam szczęśliwie wylosowana wśród obserwatorów podczas candy urodzinowego.

Dostałam takie piękne koroneczki irlandzkie, śliczne śnieżynki i malutką mikołajkową skarpetę :)


Ula bardzo Ci dziękuje za te śliczności, sprawiły mi wielką radość :) i nie spodziewałam się ich aż tak wiele.

Kiedy mój brat był mały ja sama wcieliłam się w rolę świętego mikołaja i nawet mnie nie poznał :)
Moja koleżanka była przebrana za diabła, pomalowała sobie twarz na czarno pastą do butów a on panicznie się jej przestraszył, bał się tak bardzo, że nawet bał się podejść do świętego Mikołaja.
Miał wtedy 6 lat i bałyśmy się, że nas rozpozna a tu się okazało że nasze przebrania były doskonałe :)

Dwa lata temu byłam też aniołkiem :) możecie mnie zobaczyć tutaj :)



W tym roku dla bliskiej mi osoby na mikołajkowy prezent zrobiłam takiego aniołka, był to dopiero mój drugi anioł i jest trochę koślawy ale robiony z sercem :)


Pozdrawiam Was gorąco i życzę Wam aby święty Mikołaj też Was dziś odwiedził :)

piątek, 2 grudnia 2011

Świeczka bożonarodzeniowa z kokardką

Mamy już grudzień, dookoła otaczają nas już świąteczne ozdoby i dekoracje.
Wystawy sklepowe zdobią mikołaje i choinki, atmosfera świąt widoczna jest już w każdym sklepie. Niedługo Mikołajki i będziemy najbliższych obdarowywać prezentami.
U mnie również zaczyna być świątecznie :)
To jedna z moich świątecznych świec z wosku pszczelego z dzwoneczkami i kokardką, świeczka ma 11 cm wysokości.

Kilka osób pytało mnie o świece kolorowe, wosk pszczeli ma naturalny kolor i ja go nie farbuję w tym cały jego urok. Dlatego świece te nie są gładkie ale mają różne wzory i kształty.
Kupiłam jednak farbki do wosku i postanowiłam pewne elementy na świeczce pokolorować.
I taki powstał efekt :)

A Wam która świeczka się bardziej podoba?

Świeczkę zgłaszam na wyzwanie # 4 W Świątecznym Klimacie w Kreatywnym Zakątku

Dziękuję, że jesteście ze mną :) i za wszystkie Wasze komentarze :)
Pozdrawiam gorąco z zimnego Cork i życzę miłego dnia.

czwartek, 1 grudnia 2011

Bukiet z owoców

Na początku miał być bukiet ze słodyczy bez specjalnej okazji dla pewnej młodej kobiety.
Okazało się jednak, że ta kobieta jest na diecie i nie jada słodyczy.
Po co więc dawać coś czego zjeść nie można i kusić słodkościami.
Dlatego słodycze zamieniłam na owoce :) I powstał taki oto owocowy bukiet :)

Zrobiony z manadarynki jako pąk kwiatu ułożony w środku a w koło niej winogrona jako listki.

Całość otulona pomarańczem i zielenią. Samo zdrowie :)

Dziękuje Wam kochane za słowa pociechy i wsparacia pod poprzednim postem które dużo dla mnie znaczą.

Dzisiaj jestem zła bo czasami bywają takie sytuacje w naszym życiu w których nic zrobić nie można i jest mi z tym źle :( A pewna młoda bliska mi osoba potrzebuje pomocy a ja jestem bezradna bo dotyczy problemu mieszkaniowego :( który jak wiadomo w Polsce jest ogromnym problemem :(
Pozostają tylko słowa pocieszenia i nadzieja że w przyszłości coś się zmieni.

Pozdrawiam Was gorąco i dziękuje za każde Wasze słowo.

środa, 30 listopada 2011

7 lat w Irlandii

Dokładnie dzisiaj mija 7 lat kiedy wyjechałam do Irlandii. 30 listopada 2004 roku wraz z przyjaciółką Asią, Kingą i jej koleżanką wczesnym rankiem znalazłyśmy się na lotnisku w Krakowie.

pożegnanie na lotnisku w Krakowie

Razem z Kingą i jej koleżanką leciałyśmy do Londynu Stansted.
To był mój pierwszy lot samolotem i do końca nie zdawałam sobie sprawy z wymogów lini lotniczych i ograniczeniach bagażu. Miałam ze sobą dużą torbę, torbę podręczną która wyglądała jak duża torba i plecak. Jechałam w końcu na półroczny lub roczny wyjazd do Irlandii, takie miałam założenia. Na lotnisku otoczona przyjaciółmi nie do końca zdawałam sobie sprawę że jadę do innego kraju, gdzie wszystko jest nowe i nieznane. Kinga z koleżanką jechała do swojej siostry w Anglii, gdzie chciały podjąć pracę i podreperować swój budżet. Ja jechałam do Irlandii gdzie miałam tylko 2 bliskie osoby brata i wieloletniego przyjaciela. W Londynie rozstałam się z dziewczynami i kilka godzin czekałam na swój lot do Cork. Wtedy poczułam pustkę i strach uświadamiając sobie że to nie jest tak jak mi się wydawało.
Siedząc kilka godzin na lotnisku przerażała mnie perspektywa braku znajomości języka i obcy nieznany kraj. Do tego doszedł strach o bagaż bo zostały mi 2 podręczne bagaże a można było mieć tylko jeden. Pamiętam, polską parę która dosiadła się koło mnie czekając też na swój samolot i rozmowy, że rygorystycznie przestrzegają wymogów bagaży. Przestraszona spakowałam wszystko z plecaka do dużej torby a plecak wyrzuciłam do kosza. Teraz miałam już jedna torbę za to dużą. Odprawa przeszłam bez problemu nikt nawet nie popatrzył na mój bagaż, podczas kontroli osobistej musiałam tylko pokazać parasolkę i sama już szukając bramki trafiłam do swojego samolotu. W Cork wylądowałam oko godziny 19.00 było już ciemno, jadąc z lotniska położonego na wzgórzu do swojego miejsca zamieszkania widziałam mnóstwo światełek pobliskiego miasteczka.

tak teraz wygląda stary terminal lotniska w Cork

Wchodząc do nowego lokum, uświadomiłam sobie co ja tu robię, było mi smutno i tęskno, rozpłakałam się i chciałam wracać do swojego Krakowa.
Długo w Cork nie mogłam znaleźć swojego miejsca, Cork mi się nie podobał, wszystko wydawało mi się takie stare i zniszczone inaczej sobie wyobrażałam zagranicę. Tęskniłam za przyjaciółmi i normalnym życiem, moja znajomość angielskiego okazała się zerowa i to było dla mnie bardzo trudne. Pamiętam jak wybierając się do sklepu po zakupy kupowałam w Tesco produkty szukając po obrazkach. Raz chciałam kupić sos grzybowy w torebce i szukałam opakowania z grzybami, znalazłam zadowolona ale okazało się, że to wcale nie był sos grzybowy ;)
Uczyłam się mozolnie różnych słówek z życia codziennego. W grudniu zachorowałam i choroba długo mnie trzymała w mieszkaniu było zimno, ogrzewania praktycznie nie było i choć na zewnątrz było najwyżej 10 stopni w domu było prawie tyle samo. W domu chodziłam ubrana w golf, sweter i w szlafrok. Chorowałam ponad miesiąc nawet tuż przed świętami 22 grudnia byłam u lekarza z którym porozumiewałam się za pomocą słownika. Moje imię pan doktor napisał tak: Agnizszlu, nazwisko tez było całkiem przekręcone.
Pierwsze święta były skromne, wigilia spędzona z bratem i przyjacielem. Mieliśmy tylko barszcz czerwony z uszkami, które były z pieczarkami bo grzybów tu nie było i pierogi które robiłam sama pierwszy raz. Był tylko jeden rosyjski sklep w którym dostępne było kilka polskich produktów takich jak kapusta kiszona, ogórki itp.


Tęskniłam za przyjaciółmi, wychodząc codziennie do sklepu, po drodze wstępowałam do kafejek internetowych, gdzie można było tanio zadzwonić, siedziałam godzinę w budce telefonicznej i za 2 euro dzwoniłam do bliskich. Dawało mi to siłę i nadzieję oraz poczucie bliskości mimo tysięcy kilometrów. Widziałam wszystko na bieżąco co u nich się dzieje i oni wiedzieli co u mnie.
Dziś pomimo dostępności internetu, skypa, gg, kontakt ten stał się bardziej sporadyczny, czego bardzo żałuję, każdy ma już swoje sprawy. W końcu nie ma mnie już tyle lat a co 3 miesiące i tak jestem w Polsce.

jedna z ulic w Cork

Przez te 7 lat dużo się zmieniło, w Cork też jest łatwiej mamy kilka polskich sklepów, polską księgarnię, polskiego księdza i polskie msze. Mam w domu polską telewizję i internet, nie muszę już chodzić do kafejki by sprawdzić pocztę czy zadzwonić.
Początki zawsze są trudne zwłaszcza jak nie wiemy co nas czeka.
Przez te lata udało mi się poznać piękne zakątki Irlandii, nauczyć się języka i zrealizować niektóre swoje marzenia. Dziś czuję się tu dobrze a przez nową technologię jestem z bliskim w stałym kontakcie. Przez skypa łącze się z Kingą, plotkujemy wykonując swoje codzienne obowiązki. Tęsknota nie jest już tak odczuwalna bo jest tu ze mną mój kawałek Polski :)
Dzięki tanim liniom lotniczym podróż do Krakowa trwa tylko 2.5 godziny.
Dziś w Cork pogoda była okropna cały dzień padał deszcz :( a wieczorem nawet była krótka burza której nigdy wcześniej nie zauważyłam w Irlandii.
Dostałam też drobny upominek z tej okazji oczywiście niebieski :)

mydło ręcznie robione

wtorek, 29 listopada 2011

Pudełko z różami

Będąc w Polsce w Empiku kupiłam pudełka do dekupage, dobre na różności, długo jednak nie mogłam znaleźć odpowiedniego motywu do jego oklejenia. Moja Agatka obdarowała mnie kilkoma serwetkami i to właśnie jedna z nich ozdobiła moje pudełko :)
Wypróbowałam przyklejanie serwetki metodą na żelazko i motyw bardzo ładnie się przykleił.
Nie odkryłam jeszcze dokładnie sekretu tej metody ale to moje pierwsza praca w tej technice :)
Zdjęcie nie oddaje dokładnie kolorystyki bo jest robione wieczorową porą wiec róże w rzeczywistości są różowe :)


Pudełko zgłaszam na 45 wyzwanie kolorystyczne Szuflady ponieważ zawiera wszystkie 4 kolory.


Witam moich nowych obserwatorów, dziękuję Wam za komentarze i ciepłe słowa, które dają mi wiele radości :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Targi bożonarodzeniowe

Wczoraj zaglądając na bloga przyjemne z pożytecznym okazało się, że zostałam szczęśliwie wylosowana wśród obserwatorów :) Była to dla mnie bardzo miła niespodzianka z której bardzo się cieszę :)

Coraz większymi krokami zbliża się czas bożonarodzeniowej zadumy, świątecznej atmosfery i poszukiwań indywidualnych, wyjątkowych prezentów dla naszych bliskich.
Z tej okazji w wielu miejscach organizowane są przedświąteczne kiermasze i targi rzemiosła.
U mnie w ten weekend w Urzędzie Miasta również zostały zorganizowane takie targi.
W sobotę przyszła do mnie moja sąsiadka Ala z wyjątkową lalką czerwonym kapturkiem którą kupiła na tych targach dla swojej siostrzenicy, lalka ta bardzo mi się spodobała i też chciałam ją mieć dla mojej chrześnicy Zuzi :) Ala dała mi wejściówkę na targi i z przyjemnością się wczoraj na nie wybrałam :)


Na targach było ponad 60 stanowisk o szerokim wyborze towarów dla tych którzy lubią i cenią sobie sztukę użytkową i uciekają od masowej produkcji.

Można było kupić tam domowe irlandzkie, tradycyjne wypieki, irlandzkie ciasto świąteczne i inne słodkie pyszności.

Stoiska ze słodyczami na wagę, żelkami, czekoladkami i innymi słodkościami jak zawsze przyciągały uwagę, nie tylko najmłodszych.

Dla najmłodszych można było kupić ręcznie robione drewniane puzzle o różnych kształtach i kolorach.

Najbardziej zachwyciło mnie stoisko z ręcznie szytymi lalkami i wyjątkowymi książeczkami edukacyjnymi z materiału. Tam też zakupiłam czerwonego kapturka dla Zuzi :) o którym napiszę jak lala będzie już u nowej właścicielki :)

Nie zabrakło również stoisk z modą damską, wyjątkowe szale, kapelusze, sukienki przyciągały wzrok każdej kobiety.

Były również stoiska z ozdobami świątecznymi.

Wielbiciele sztuki mogli również na targach znaleźć coś dla siebie. Oryginalne rysunki, zdjęcia i nietypowe drewniane przedmioty przyciągały niejedno oko.

Ludzie, których łączy pasja zaprezentowali mieszkańcom Cork pracę swoich rąk dając jego mieszkańcom doskonałą okazję do nabycia niepowtarzalnych prezentów gwiazdkowych dla bliskich.

czwartek, 24 listopada 2011

Kuchnia włoska

Dziś zapraszam Was na przysmaki z kuchni włoskiej :) Będąc we Włoszech nie mogłabym nie wspomnieć o włoskiej kuchni, która jest jedną z dwóch najbardziej popularnych kuchni europejskich i którą uwielbiam :)
Rożnorodność przepisów i fantazja ich przygotowania uwodzą smakoszy z całego świata.
Oprócz klasycznych potraw włoskich jak: pizza czy pasta, we Włoszech znajdziemy wiele regionalnych przepisów począwszy od tych najprostrzych aż po te najbardziej wyrafinowane.
Italia to prawdziwe smakowe dziedzictwo kulinarne.

Występuje tam około 250 rodzajów wędlin, ponad 400 roadzajów sera, 200 rodzajów pieczywa.
Nie należy zapompnieć też o dużym zróżnicowaniu oliwy z oliwek, bardzo wielu odmianach wina jak i niezliczonej ilości produktów cukierniczych a Tiramisu to mój ulubiony deser :)
W kuchni włoskiej używa się dużej ilości warzyw, świeżych pomidorów, cebuli, czosnku a także
przypraw takich jak: oregano, bazylia, pieprz, estragon, tymianek, rozmaryn.
Powszechnie stosuje się też oliwę, parmezan oraz oliwki.

Kuchnia włoska wyspecjalizowała się szczególnie w potrawach mącznych oraz w rybnych i owocach morza.
Została uznana za jeden z najzdrowszych sposobów żywienia. W rybach, owocach morza, warzywach, królującym powszechnie pomidorze, owocach, potrawach pełnoziarnistych czy oliwie z oliwek znajdują się wszystkie potrzebne nam składniki dla zdrowego rozwoju organizmu.

Najpopularniejszą potrawą włoską jest pizza która jest znana na całym świecie. Prawdopodobnie pierwsza powstala w Neapolu specjalnie dla królowej Włoch, jej skladnikiem byly pomidory, ser i bazylia, które symbolizowaly narodowe barwy Wloch. Nazwana zostala margheritta (od imienia królowej) i funkcjonuje ona do dziś.
Pizze we Włoszech można kupić w każym smaku, najbardziej zadziwiła mnie pizza z zmiemniakami :) pyszna była pizza z mozzarelą, cukinią czy szpinakiem.
Pizzę taką kupuje się na kawałki i na wagę :)

Jako przekąska popularna jest Bruschetta (rodzaj pieczywa) posmarowana oliwą z olwiek oraz podawana ze świeżymi pełnymi słońca pomidorami.
Zestaw grlilowanych warzyw oczywście podawany z makaronem.

Gnocchi to rodzaj włoskich klusek, smakują podobnie do polskich kopytek.
Słowo gnocchi po włosku oznacza gruda jest to liczba mnoga od gnocco. Istnieje wiele regionalnych wersji tej potrawy, np: z ziemniaków, warzywnych purée, sera, mąki gryczanej.
Dodatkami do gnocchi są różne sosy, np. te typowe dla makaronów jak pomodoro, funghi, pesto.
W Toskanii gnocchi znane jest ze swojej zielonej barwy, przygotowane jest ze szpinakiem i ricottą.

Bedąc w Sienie spróbowałam regionalnego przysmaku Pici jest to makaron z sosem z dzika

Szynka parmeńska jest to popularny rodzaj włoskiej, surowej, podsuszonej szynki która wytwarzana jest z całych udźców wieprzowych z kością tradycyjnymi metodami w specyficznym klimacie na terenie prowincji Parmy, w regionie Emilia-Romania.
Nazywana jest także słodką szynką, ponieważ stosuje się małą ilość soli, w trakcie jej przetwarzania. Suszenie trwa około 12 miesięcy. Szynka w sklepienie krojona jest na cieniutkie plasterki.
Szynka z Parmy słynna była już w czasach rzymskich – wspominali o niej Warron w I w. p.n.e. John B. Dancer twierdzi, że kiedy Hannibal w 217 p.n.e. wszedł do Parmy, mieszkańcy prosili go o skosztowanie tej potrawy.

Makarony we Włoszech to klasyka tej kuchni, używane są w wielu daniach od spaghetti po lasagne. Występują w wielu kolorach i kształtach. Dla turystów są nawet makarony w kształcie włoskich zabytków :)

Kasztan jadalny to słodki przysmak włoskiej jesieni. W październiku mnożą się okazje do zasmakowania tych słodkich pyszności podczas licznych jarmarków i lokalnych świąt poświęconych kasztanowi. W centru Rzymu na rogach ulic cały rok można spotkać sprzedawców kasztanów.
Kiedyś gatunek ten występował tylko na południe od Alp został rozpowszechniony przez Rzymian w Europie Zachodniej i południowo-zachodniej Słowacji.
Dawniej kasztany były podstawą zimowej i przednówkowej diety w wiejskiej Italii, dziś są wspaniałym urozmaiceniem posiłków i niezastąpionym dodatkiem do wielu słodyczy.

Cappuccino to włoska kawa z dodatkiem spienionego mleka posypana szczyptą czekolady.
Nazwa Cappuccino pochodzi od brązowego habitu mnichów kapucynów (cappuccini).
Od lat mnisi Ci noszą jasnobrązowe habity przewiązane białym sznurkiem, które przypomniają barwę kawy cappuccino.
W obecnych czasach kolor napoju może się jednak nieco różnić od koloru habitów używanych przez kapucynów.
W 1901 roku We Włoszech została wynaleziona maszyna do wytwarzania cappuccino przez Luigi Bezzera.
Od Początku XX wieku napój ten był spożywany we Włoszech rozpowszechnił się w trakcie i po II wojnie światowej, kiedy to ekspresy ciśnieniowe stały się powszechne w kawiarniach i restauracjach. Cappuccino w obecnej postaci opracowano około 1950 roku.

Włochy to jeden z najpopularniejszych producentów win na świecie. Odmian wina jest wiele, ponieważ każdy region szczyci się własną odmianą. Najsłynniejsze to Chianti z Toskanii, Marsala z Sycylii i Bardolino pochodzace z Friuli, Wenecja Julijska.

A jak jest robiona oliwa z oliwek? Bedąc w Rzymie natrafiłam na okres tłoczenia oliwy z olwiek, gospodarze chętnie zapraszali wszystkich chętnych by pokazać cały proces tłoczenia oliwy z oliwek.

Drzewa oliwne kwitną na wiosnę, a zbiory oliwek odbywają się w okresie jesienno - zimowym.
Stopień dojrzałości oliwek wpływa bezpośrednio na smak oliwy. Z oliwek nie do końca dojrzałych otrzymuje się oliwę o intensywnym smaku, natomiast z oliwek zebranych później, bardziej dojrzałych, można uzyskać więcej oliwy o łagodniejszym smaku.

Oliwki powinny być zrywane prosto z drzewa, a nie zbierane po spadnięciu na ziemię. Owoce nie mogą być przechowywane dłużej niż 24 godziny, koniecznie w skrzynkach z dostępem powietrza.
Aby otrzymać 20 kg oliwy trzeba zmiażdżyć ok. 100 kg oliwek.

Oliwki wraz z pestkami są miażdżone przy użyciu mechanicznych pras.

Następnie zmiażdzone masa przechodzi do wirówki,

która najpierw oddziela ciecz od części stałych

a następnie separuje oliwę od wody.

A tak wyglądają resztki oliwek, które służą do palenia w piecu

Otrzymana oliwa jest najczęściej filtrowana, o jej klasyfikacji decydują cechy organoleptyczne, badane podczas tzw. panel testu oraz kwasowość określana w specjalnym laboratorium.
Tylko oliwa, której kwasowość nie przekracza 0,8% oraz nie posiadająca znaczących wad smakowych może zostać sklasyfikowana jako extra vergine czyli z pierwszego tłoczenia.

Aby otrzymać oliwę o konkretnym, niepowtarzalnym smaku i aromacie oliwy są mieszane.
Oliwy tłoczone z jednego gatunku oliwek posiadają często bardzo specyficzne cechy smakowe i zapachowe. Z tego powodu większość oliw jakie występują na rynku są mieszankami oliw.

To zaledwie niewielki wycinek kuchni włoskiej, gdyż kuchnia ta jest bardzo bogata.