Podczas mojego pobytu w Polsce wybrałam się na weekend do zaprzyjaźnionej rodziny do województwa lubelskiego. Przyznam się szczerze, że gdy byłam w tamtych stronach po raz pierwszy zobaczyłam inną Polskę, taką którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa.
Najbardziej zafascynowały mnie stare autobusy, takie, które po Krakowie jeździły dawno temu a tam do dzisiaj jest to normalna komunikacja.

W następnych postach opisze przepiękne miejsca, które tam zobaczyłam.
Aby nie jechać z pustymi rękami dla dzieci przygotowałam słodkości.

Smerfny bukiecik dla Eryka

bardzo podobny (żeby nie było kłótni ;) dla jego brata Sylwka

oraz dla ich kuzyna przebywającego na wakacjach u babci nastolatka Michała. Bukiet zrobiłam z cukierków "Mieszanki Krakowskiej" ponieważ na stałe Michał mieszka w Krakowie i tak jak ja uważa, że Kraków jest to najpiękniejsze miasto :)
Ponieważ w rodzinie na dniach miał przybyć nowy członek, zrobiłam więc po raz pierwszy tort pieluchowo-wyprawkowy.

Oprócz pampersów dołożyłam body oraz spioszki, z czapeczką

Tort był dla dziewczynki Leny która urodziła się 2 dni po moim wyjeździe :)
uwielbiam te smerfowe pianki :):P
OdpowiedzUsuńRobisz niepowtarzalne bukiety,rozpoznam je wszędzie!A z tortem niemowlęcym zdążyłaś w samą porę!Praktyczny prezent!
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że tak miło spędzasz ten czas w kraju.Okolice o których piszesz rzeczywiście z Krakowem raczej nie mają wiele wspólnego.
OdpowiedzUsuńAle w tamtych rejonach mieszkają przesympatyczni ludzie.
Zarówno bukiety jak i tort fantastyczne.No cóż następnym razem spotkasz się z Leną:)))
Pozdrawiam bardzo serdecanie
Oczywiście ,że pozdrawiam bardzo SERDECZNIE:)))
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się takie praktyczne prezenty! Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńCoś o tych autobusach wiem:)) A bukiety super:)Pozdrawiam serdecznie:))))
OdpowiedzUsuń