niedziela, 16 grudnia 2012

Kiermasz Świąteczny

Tydzień temu w niedzielę 9 grudnia b.r. w przedsionku kościoła Św. Augustyna przy Washington Street w Cork odbył się Kiermasz Świąteczny, który miał miejsce po mszach.
Pomysł zorganizowania takiego kiermaszu chodził mi po głowie od dawna, udało się go zorganizować jako projekt stowarzysznia MyCork oraz dzięki pomocy księdza Piotra, polskiego kapelana diecezji Cork & Ross, któremu bardzo dziękuję za okazaną pomoc.


 Na Kiermaszu można było kupić przedmioty wykonane przez grupę MyCork Artystycznie o której pisałam tutaj i tutaj a także tutaj  i jeszcze tutaj

 
Kubki z ocieplaczami robionymi na szydełku, butelki ozdobione metodą decoupage, kartki wykonane metodą scrapbookingu oraz świąteczne słomiane czapeczki - zawieszki na choinkę.


Na kiermaszu można było również kupić własnoręcznie wykonane przedmioty przekazane przez inne utalentowane osoby, takie jak: obrazy, kalendarze, anioły, decoupage, ozdoby świąteczne,

 
bukiety wykonane z bibuły


bombki ozdobione techniką decoupage
 
 
serce z paierowej wikliny

 
kartki z haftem
 

 Na kiermaszu znalazły się również moje świeczki z wosku pszczelego.


a także świąteczne stroiki i słodkie bukiety


Cały dochód z Kiermaszu  przeznaczony został na pomoc choremu na neuroblastomę (nowotwór) dwuletniemu Marcinkowi Sporek. O Marcinku i Jego zmaganiach z chorobą można przeczytać tutaj: http://marcin-sporek.blogspot.ie/. Większośc z Was również wsparła Marcinka przekazując swoje rękodzieło na aukcje charytatywne.


Po przeliczeniu puszek otrzymaliśmy zebraną kwotę w wysokości 780,35 euro.
Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które przekazały rzeczy na kiermasz oraz pomogły w jego przeprowadzeniu. 


Szczególnie dziękuję tym, którzy wsparli ten szlachetny cel.

 
Na kiermaszu było wiele pięknych rzeczy ja kupiłam sobie tego pięknego niebieskiego anioła, który będzie czuwał w mojej nowej pracowni :) 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Święty Mikołaj

6 grudnia odkąd pamiętam zawsze przychodził do mnie święty Mikołaj :) W czasach dzieciństwa wspólnie z bratem każdego roku wyglądaliśmy tego zacnego gościa. Czasem udawało nam się go spotkać w twarzą w twarz, często jednak przychodził do nas w nocy, pozostawiając prezenty pod poduszką.


Św. Mikołaj urodził się ok. 270 roku w Patras w Grecji.  Był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, uproszonym ich gorącymi modłami. Od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także wrażliwością na niedolę bliźnich. Po śmierci rodziców swoim znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi. Zasłynął jako człowiek o dobrym sercu, zadziwiał swoją serdecznością i życzliwością wobec innych, zwłaszcza ludzi biednych i schorowanych. Legendy głoszą, że otrzymał spory majątek po rodzicach, którym podzielił się z ubogimi. Był człowiekiem pobożnym i miłosiernym. Został biskupem Miry z woli mieszkańców tego miasta. Zmarł w połowie IV wieku. Po jego śmierci  oddawano mu cześć. W czasach gdy Arabowie opanowali miasto, włoskim kupcom udało się wykraść relikwie zmarłego biskupa i przewieźć do Barii we Włoszech. Nie brakuje legend o szlachetnych czynach biskupa Mikołaja. Jedna z nich głosi, iż za jego wstawiennictwem wypuszczono z niewoli trzech oficerów niesprawiedliwie więzionych. Druga legenda mówi o trzech młodych chłopcach, którym ocalił życie od wyroku śmierci. Wybawił także kilku żeglarzy z katastrofy morskiej. Znana jest również opowieść o tym, jak Św. Mikołaj zachował się na wieść o tym, że pewien nędzarz sprzedał swoje trzy córki do domu publicznego. W nocy, przez komin wrzucił worki z pieniędzmi, by je wykupić. Sakiewki wpadły do pończoch i butów, które suszyły się przy kominku. Stąd też zrodził się zwyczaj wieszania skarpet na prezenty, przy kominkach w okresie Bożego Narodzenia. Święty Mikołaj zasłynął jako biskup potrzebujących. Biednym ofiarował pomoc materialną, a pokrzywdzonym wsparcie duchowe. 6 grudnia Kościół Katolicki wspomina Św. Mikołaja biskupa z Miry, jest on czczony jako patron rybaków, marynarzy, dzieci, panien i więźniów. W Kościele Prawosławnym Św. Mikołaj jest najbardziej czczoną postacią spośród wszystkich świętych, patronuje Grecji, Albanii i Rosji.

W tym roku również przyszedł do mnie święty Mikołaj i na mojej poduszce zostawił duży prezent :)


Mikołaj dobrze, wiedział jaki prezent mi przynieść, po rozpakowaniu prezentu jego zawartość była dla mnie wielką niespodzianką. Dostałam lampę do prac artystycznych z lupą powiększającą :)


 oraz zestaw plastyczny skladający się z 51 elementów.


Świętego Mikołaja w okresie przedświątecznym można spotkać również w Wiosce Świętego Mikołaja podczas Winterval, czyli festiwalu zimowego w Waterford. Wybraliśmy się, tam w miniony weekend wspólnie z 5-letnią Emilką córką Marty, która w tym czasie była na markecie ze swoimi cudnymi kieliszkami, broszkami itp. oraz moimi świeczkami :) W rolę świętego Mikołaja wcielił się wspaniały człowiek Krzysztof Wiśniewski,  który wraz ze swoją żoną Iwą oraz Bartoszem Zdrojowy i Anną Lesisz stworzyli to atrakcyjne miejsce związane z polską tradycj obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia.

W wiosce świętego Mikołaja Irlandczycy mogą poznać tradycje Polskiego Bożego Narodzenia.


Można zobaczyć tam tradycyjnie udekorowany stół  do Wigilii a także skosztować pierogów i barszczyku

Dużą atrakcją dla małych i dużych są warsztaty pieczenia pierników, które prowadzi Iwa. Piękny piernikowy zapach przyciąga ulicznych przechodniów. W wiosce Mikołaja każdy może stworzyć własne pierniczki, wycinając przeróżne kształty ciasteczek i ozdabiając je kolorowym lukrem według swojego uznania.


Emilka upiekła i ozdobiła prześliczne pierniczki dla swojej mamy :)


W przepięknej bajkowej scenografii, na drewnianych sankach dzieci i dorośli mogą oglądnąć znanego Koziołka Matołka 


Podczas Winterval, czyli festiwalu zimowego w Waterford można zobaczyć też wiele innych atrakcji. Jedną z największych atrakcji tego festiwalu jest niezwykły pokaz świateł na budynku The Deanery przy protestanckiej katedrze.


Piękne kolory, świąteczna muzyka ukazują magiczną atmosferę świąt


Kilka razy i ja ubrana byłam w stój świętego Mikołaja ;) pierwszy raz kilkanaście lat temu, kiedy mój młodszy,  kilku letni brat czekał na tego świętego. Ostatnio byłam również Mikołajką podczas warsztatów Mikołajkowych z MyCork Artystycznie o  których pisałam tutaj


W niedzielę 9 grudnia święty Mikołaj zaproszony przez Stowarzyszenie MyCok odwiedził grzeczne dzieci w Cork w salce przy Kościele Św. Augustyna i obdarował ich słodkimi prezentami.
I mnie spotkało wielkie szczęście, bo mogłam usiąść świętemu na kolanach jak za dawnych lat :)


Z racji swoich dobrych uczynków popularność tego świętego przetrwała do dzisiaj, co roku ludzie przebierają się na jego cześć, by móc obdarować prezentami najbliższych, a zwłaszcza dzieci. 
Oby ta tradycja tkwiła w nas, jak najdłużej, bo nie ma nic piękniejszego, niż sprawianie radości i niespodzianek drugiemu człowiekowi.

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajkowe Warsztaty MyCork Artystycznie - Ozdoby Choinkowe

6 grudnia b.r. odbyły się kolejne tym razem już IV warsztaty MyCork Artystycznie których jestem koordynatorem. Były to warsztaty mikołajkowe, na których wykonywaliśmy  - ozdoby choinkowe - czapeczki ze słomy.


 Każda uczestniczka warsztatów, przygotowała drobny upominek mikołajkowy - prezenty zostały rozdane uczestniczkom zajęć przez Mikołajkę i jej pomocniczkę Zuzię :)


Prezenty były przepiękne, oryginalne i wykonane samodzielnie. Ja dostałam prześliczne niebieskie kolczyki :)


Prezenty były różnorodne takie jak:  karki z haftem, stroik świąteczny, skrzyneczka wykonana techniką decoupage, filcowe serduszko, lampion, bombka, ramka ze zdjęciem i podkładki pod kubek.


Naszym gościem była moja koleżanka z pracy pochodząca ze Słowacji Maria Lass, z wykształcenia nauczyciel i wychowawca. Od czasów studiów rozpoczęła pracę z dziećmi i młodzieżą, organizując ich wolny czas, prowadziła zajęcia sportowe, plastyczne i różnego rodzaju rękodzieło. Mając głowę pełną pomysłów i zamiłowanie do tworzenia, po przyjeździe do Irlandii zajęła się  wyrobem biżuterii oraz różnorakich ozdób i dekoracji.


Ukończyła również pedagogikę waldorfską, która ma swoje podstawy w wiedzy o istocie dziecka i człowieka i jest sprzyjającą dla dzieci metodą edukacji. Charakterystyczne dla pedagogiki waldorfskiej jest przywiązywanie dużej wagi do działań artystycznych: malowania, rysowania oraz śpiewania, gry na instrumentach, a także uczenie poprzez praktyczne działania, takie jak prace ręczne i warsztaty.


Świąteczne czapeczki, które nauczyła nas Maria będą ślicznie wyglądać na każdej choince i nie są wcale trudne do zrobienia.

W miłej atmosferze spędziliśmy wspólnie czas tworząc swoje czapeczki.
Były to już ostanie warsztaty w tym roku, mam nadzieję, że w przyszłym roku również będę je kontynuować. Mam już pomysł na kolejnych gości, którzy podzielą się z nami swoimi uzdolnieniami :)

środa, 5 grudnia 2012

Święto wolontariuszy

Dzisiaj 5 grudnia  obchodzimy jest Międzynarodowy Dzień Wolontariusza (ang. International Volunteer Day, IVD), – święto to obchodzone jest corocznie. Ustanowione zostało przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 17 grudnia 1985 roku.
Wolontariat (z łacińskiego. voluntarius dobrowolny) –  bezpłatna, ochotnicza praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa.
Jest to  święto tych wszystkich, którzy dobrowolnie i bez wynagrodzenia wykonują przeróżne świadczenia, angażując się w pracę na rzecz m.in. ludzi starszych, chorych, dzieci, organizacji pozarządowych i kościelnych czy administracji publicznej.


Jest taki jeden dzień w roku, styczniowa niedziela,  kiedy gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i  wszędzie można spotkać wolontariuszy.  Szkoda, że tak jest tylko raz w roku. Na co dzień niewiele osób angażuje się w wolontaryjną pracę. Są też tacy, którzy wykorzystują wolontariat dla własnych celów i pod płaszczykiem pomocy innym dążą do rozwijania własnej kariery.
Są i tacy którzy nie doceniają pracy wolontaryjnej a wręcz przeciwnie potrafią ja niszczyć.
Sama już od podstawówki udzielałam się w różnych wolontaryjnych działań, pomagałam sprzątać mieszkania starszym ludziom przed świętami, wyjeżdżam na wakacje opiekując się dziećmi, pomagałam przyjaciółce w świetlicy oraz odwiedzałam ciężko chore dzieci w szpitalu, który jest na moim osiedlu.
Organizowałam też wiele akcji charytatywnych, będą w oazie byłam animatorem diakoni charytatywnej, gdzie zbieraliśmy środki dla ludzi potrzebujących. Praca wolontaryjna towarzyszy mi również w Cork.


 Od kilku lat jestem wolontariuszem w Stowarzyszeniu MyCork w którym aktualnie prowadzę projekt "MyCork Artystycznie" oraz koordynuje kiermasz Bożonarodzeniowy, który odbędzie się już w najbliższą niedzielę przy polskim kościele w Cork. Cały dochód z Kiermaszu będzie przeznaczony na pomoc choremu na neuroblastomę (nowotwór) dwuletniemu Marcinkowi Sporek. Którego na pewno znacie, bo wiele z Was również mu pomaga, przeznaczając swoje rękodzieło na akcje charytatywne. O Marcinku i Jego zmaganiach z chorobą można przeczytać tutaj


Stowarzyszenie Mycork opiera się tylko i wyłącznie na pracy wolontariuszy, kilka aktywnie działających osób potrafi co roku zorganizować duże projekty takie jak: Festiwal Kultury Polskiej, który w Irlandii odbywa się tylko w Cork, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy Dni Kultury Chrześcijańskich.


Oprócz tych dużych projektów organizowanych jest wiele mniejszych spotkań, wykładów i imprez począwszy  od organizowaniu wspólnych wypraw rowerowych, klubu fotografów, mikołajek, wykładów, spotkań autorskich, itp.


Niezwykli ludzie, którzy poświęcają swój czas i serce tworzą stowarzyszenie. Znam to od środka i wiem ile czasu trzeba poświęcić i pracy na rzecz stowarzyszenia. Wszystkie funkcje w stowarzyszeniu to praca wolontaryjna łącznie z prezesem i skarbnikiem. Wiem ile czasu musi poświęcić prezes  aby stowarzyszenie mogło funkcjonować, kiedy Piotr Słotwiński  przez 2 lata był prezesem stowarzyszenia MyCork często praca na rzecz stowarzyszenia zajmowała mu tyle czasu co etat w pracy, odpisywanie na emaile, pisanie artykułów,  robienie i obrabianie, zdjęć oraz wielogodzinne rozmowy z koordynatorami itp.. Nie rzadko też  rezygnował z prywatnych wycieczek aby zdążyć na spotkanie stowarzyszenia. Był na każdym spotkaniu stowarzyszenia, robił zdjęcia i relacje, założył  też i prowadził kronikę stowarzyszenia.


 Lata intensywnej pracy, ale znaleźli się jeszcze tacy co zamiast pomagać krytykowali i przeszkadzali.
Filary stowarzyszenia to: Tomek skarbnik który prowadzi rozliczenia, a także pomaga przy wszystkich projektach. Przez wiele lat był moderatorem forum i  wiele godzin  spędzał przy komputerze na rzecz wolontaryjnej pracy stowarzyszenia.


Monika która była od początku stowarzyszenia, pełniła różne funkcje od zastępcy prezesa po redaktora naczelnego, moderatora i administratora strony. Zawsze chętna do pomocy.

  
Iza obecna prezes stowarzyszenia i koordynatorka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy świetna organizatorka balu i wielu imprez, nigdy nie brakuje jej szalonych pomysłów.

  
Witek - z pod którego ręki wychodzą wszystkie plakaty, ulotki i bilety.


W stowarzyszeniu były też osoby, które działały na jego szkodę, za to tworząc sobie doskonały PR i przypisując zasługi innych. Były też osoby, które chcą zniszczyć stowarzyszenie i wieloletnią pracę wolontariuszy. Podszywają się pod nie i kopiując niektóre projekty stowarzyszenia. Mogą one liczyć jedynie na współpracę z podobnymi sobie, którzy wolontariat traktują jako pomysł na biznes i ścieżkę kariery.
Na szczęście takie działanie jest na krótką metę bo nie może się udać coś co jest budowane na kłamstwie i oszustwie.

Wszystkim Wolontariuszom a szczególnie moim koleżankom i kolegom ze stowarzyszenia MyCork.org oraz Piotrowi Słotwińskiemu którzy od lat bezinteresownie poświęcają swój czas, dobrowolnie wyciągają rękę do drugiego człowieka pomagając innym, realizując projekty dla corkowskiej Polonii życzę dużo satysfakcji i wytrwałości.

niedziela, 2 grudnia 2012

Męskie bukiety urodzinowe

Na sobotni wieczór zostałam zaproszona na urodziny Tomka i Adama
Długo myślałam nad prezentem dla tych dwóch przystojnych panów :) Wymyślałam męski bukiet słodko-rozgrzewający :)



Bukiet Tomka zrobiłam w odcieniach złoto - czerwonym z truflami i cukierkami coffee cream. W środku bukietu umieściłam seteczkę tradycyjnej polskiej wódki "Mazowiecka Żytnia" 


Dla Adama zrobiłam podobny bukiet w kolorach żółto - zielonym. W środku bukietu umieściłam również małe co nieco na rozgrzanie :)


 Bukiet zrobiłam z białych michałków oraz pralinek coffee cram


Do bukietów zrobiłam, też świeczki  z wosku pszczelego o kształcie stożka.


Impreza była bardzo udana, mili ludzi wspaniała atmosfera i przepyszny tort upieczony przez Ewę, żonę Tomka. 


 Ewa i Tomek to niezwykli ludzie, pełni ciepła, gościnni, zawsze gotowi do pomocy i do tego prawdziwi przyjaciele. 


 Było tak miło i  czas szybko zleciał,  że się zasiedziałam,  miałam przyjść tylko na chwilę bo w tym samym czasie miałam jeszcze firmowe Christmas Party na które nie dotarłam i wcale nie żałuję.


Na koniec imprezki ostanie zdjęcie z jubilatami :) Wyszłam około 1.00 w nocy, choć gdybym dzisiaj nie musiała wstawać rano do pracy to na pewno zostałabym do samego końca :) .

piątek, 30 listopada 2012

8 lat w Irlandii i nowe mieszkanie

Dzisiaj mija 8 lat od kiedy, zamieszkałam w Irlandii. Przed wylotem przyjaciele zorganizowali mi pożegnanie, wręczając srebrny wisiorek, który jest pamiątką tego spotkania.  Ta prawdziwa przyjaźń przetrwała do dzisiaj i za każdym razem, kiedy jestem w Polsce spotykamy się wspólnie na rozmowach, imprezach czasami wyjeżdżamy na wycieczki a ostatnio gramy w gry planszowe :) Z biegiem lat nasza grupa się powiększyła, Kinga znalazła swoją miłość Kristiana i stałam się ciocią 4 przesłodkich dzieciaczków, kochanego Krzysia, słodkiego Arusia, rozkosznej Irminki i uroczego Adasia :)
Straciliśmy też wspaniałego, ciepłego i kochającego Rysia, który ciągle jest w naszych wspomnieniach i w naszych sercach.


 impreza pożegnalna przed wylotem do Irlandii

Jest ze mną jeszcze moja przyjaciółka z podstawówki Aneta, która jest dla mnie jak siostra. 
Tyle lat trwa również przyjaźń z Agatą z Jackiem, którzy są dla mnie jak rodzina.  Jestem ciocią ich wspaniałych córek Juli, Gabrysi i mojej chrześnicy Zuzi. Wieloletnia rozłąka zweryfikowała część moich znajomości, niektórzy się odwrócili inni się obrazili i zerwali kontakty. Duża część jednak ze mną pozostała Gosia z Maćkiem i 3 dzieciaczków, Dorotka, która od niedawna jest mamą ślicznej Hani, Damian i wiele innych wspaniałych osób z którymi się spotykam podczas moich wizyt w Polsce.

 Pamiętam dobrze, dzień wylotu gdyż, był to mój pierwszy lot w życiu. 30 listopada 2004 roku wcześnie rano razem z Kingą i jej koleżanką znalazłyśmy się na lotnisku w Krakowie czekając na samolot do Londynu Stansted. Tam się rozstałyśmy, Kinga i jej koleżanka jechały do siostry w Anglii a ja czekałam na samolot do Cork, gdzie był mój brat Paweł i wieloletni przyjaciel Piotr.
Na początku ciężko było mi się odnaleźć w nowym miejscu i kraju, wszystko poznawałam od nowa.
Sklepy, ulice. zwyczaje i nowy język, który wydawało mi się, że nam.

To moje pierwsze zdjęcie w Cork, przed Tesco w centrum miasta

Tęskniłam bardzo za młodszym bratem Łukaszem który został w Polsce  i moimi przyjaciółmi. Codziennie przed zakupami korzystałam z kafejki internetowej, w której były tanie rozmowy na telefony stacjonarne i dzwoniłam do domu i przyjaciół (bo internet w domu miał wtedy mało kto),

 stoję przed kafejkę internetową z której dzwoniłam do bliskich.

Przez kilka lat z moją przyjaciółką Asią codziennie wymieniałyśmy się sms-mi i na bieżąco wiedziałyśmy co u nas się dzieje, niestety od dłuższego czasu zwyczaj ten się skończył, czego bardzo żałuje bo i kontakt nasz bardzo się poluzował. Pomimo, że obydwie mamy teraz internet.
W Irlandii poznałam nowych znajomych i przyjaciół nie jest może ich tak dużo, ale za to są lojalni :)
Irlandia to piękny kraj, zwany "Zieloną Wyspą" ponieważ cały rok jest tutaj zielono. Jak dla mnie jest tu trochę za chłodno, bo większą część roku jest pochmurno i pada a ja kocham słońce.
Nie wiedziałam, jak długo tutaj będę więc w weekendy razem z Piotrem zwiedzaliśmy zakątki Irlandii.
Przez 8 lat zwiedziliśmy około 100 miast i irlandzkich miejscowości, zaraziłam Piotra wycieczkami :), które je wszystkie opisuje na swoim blogu i możecie o nich przeczytać tutaj w zakładce Irlandia.
Moja pierwsza wycieczka była do Kinsale  -  malowniczego miasteczka, z portem jachtowym i zamkiem Desmonda z 1500 roku.",  

Na zamku Desmonda w Kinsale

Druga wycieczka odbyła się do Killarney przepięknej malowniczej miejscowości, z najwyższym szczytem  górskim Carrantuohill w Irlandii, wspaniałym parkiem, i 3 jeziorami i zamkiem Ross. 


Irlandia charakteryzuje się, nie tylko pięknem przyrody, oceanem, morzem, klifami, ale licznymi zamkami i ruinami, które występują praktycznie w każdej miejscowości.


Klify Moher (irl. Aillte an Mhothair, ang. Cliffs of Moher) to jedno z najpiękniejszych miejsc w Irlandii. Zbudowane z wapieni i piaskowców, mają około 8 km długości, w najwyższym miejscu osiąga wysokość ponad 200 m."

8 lat mieszkałam w jednym miejscu,  niedawno się przeprowadziłam do nowego mieszkania w którym będę miała swój kącik na swoje robótki :) Przeprowadzka trwała prawie 2 tygodnie i 10 razy kursowałam aby przewieść wszystkie, rzeczy. Nagromadziło się tego strasznie dużo a do Irlandii przyjechałam z dwoma bagażami. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć tylko moje rzeczy do moich robótek, zajęły mi cały samochód, nie zdawałam sobie sprawy, że jest tego aż tyle.


W pierwszym dniu mieszkania w nowym mieszkaniu przez moje okno zobaczyłam tęczę :) A jak wiadomo irlandzki leprechaun chował garnek złota na końcu tęczy :)


Teraz czeka mnie wypakowywanie rzeczy z kartonów, znalezienie dla nich nowego miejsca i urządzenie mojego robótkowego  kącika. Stąd też moja nieobecność na waszych blogach :( którą, mam nadzieję, wkrótce nadrobię. 
Dziękuję również wszystkim osobom którzy pomagali mi przy przeprowadzce a szczególności Mariuszowi, który pomagał w przewożeniu i przenoszeniu rzeczy i skręcanie szafek oraz Vitowi za objaśnianie instrukcji użycia nowych sprzętów i skręcanie szafek. Dziękuję również Anecie i Kindze za słowa wsparcia i wirtualne bycie ze mną w tych dniach.