poniedziałek, 10 lutego 2014

Zamki w Czorsztynie i Niedzicy

Zamek w Czorsztynie został wzniesiony w XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, jako warowania graniczna, której zadaniem było strzeżenie szlaku handlowego oraz dyplomatycznego usytuowanego w dolinie Dunajca. Jako oficjalna twierdza królewska rezydował w niej starosta. Funkcję tę przez pewien czas pełnił legendarny Zawisza Czarny z Garbowa. 


Historia zamku była dość burzliwa. Był on kilkakrotnie zdobywany i oblężony. Z jego późniejszych dziejów znany jest motyw zdobycia Czorsztyna przez Kostkę Napieralskiego w czasie trwania buntu chłopskiego w 1651 roku. Napierski nie utrzymał się tutaj jednak długo. Po 10 dniach został schwytany i nabity na pal. Taką wymierzono mu karę za zdradę oraz bunt. W XVII wieku za rządów starosty Jana Baranowskiego Zamek w Czorsztynie przeżywał swój prawdziwy renesans. Twierdza została wówczas odbudowana i odnowiona. Około 1795 roku niestety budowla została doszczętnie zniszczona w pożarze. 


Od tej chwili popadała w ruinę. Pozostałości zamku, które zostały później odbudowane oraz odrestaurowane pozostają dziś pod opieką Pienińskiego Parku Narodowego i są udostępnione do zwiedzania. 


Zamek w Niedzicy znajdujący się na stromej skale liczącej 566 m n.p.m. Przetrwał mimo bardzo burzliwej historii, w którą wliczają się wojny, pożary, liczne zmiany dzierżawców. 


Nazwa Dunajec pochodzi od niespokojnych wód rzeki Dunajec, która wiła się niegdyś u stóp zamku. 
W latach 80-tych ubiegłego wieku została zbudowana zapora wodna, która zmieniła otoczenie zamku - skały na którym znajduje się zamek zostały oblane przez wody jeziora czorsztyńskiego. 

Został on wybudowany jako fortyfikacja mająca na celu obronę północnej granicy Węgier, ówcześnie miała to być konkurencja dla polskiego grodu warownego Wronin, czyli zamku w Czorsztynie, znajdującego się po przeciwległej stronie jeziora.

Na zamku można spotkać duchy o czym informuje nas znak :)


Piękne okolice zarówno w zimie jak i w lecie godne polecenia miejsce.

środa, 5 lutego 2014

Szczawnica

Dwa tygodnie urlopu w Polsce minęły bardzo szybko. Dzień po moim przylocie przyszła zima, zasypało miasta i wszędzie zrobiło się biało. Pierwszy tydzień odpoczywałam poza Krakowem.
Weekend spędziłam w cudownej uzdrowiskowej miejscowości  w Pieninach jakim jest Szczawnica.
Pierwszy raz byłam tam w wakacje 3 lata temu z moją najlepszą  przyjaciółką Anetą, która uwielbia Szczawnicę. Zimą miejscowość ta wygląda równie pięknie jak latem.


W Szczawnicy w stylowym „Domu nad zdrojami",  wybudowanym przez Józefa Stefana Szalaya w 1863 roku. znajduje się Pijalnia Wód Mineralnych. W 2002 roku budynek został zniszczony przez pożar a Pijalnia została przeniesiona w inne miejsce. Odbudowy „Domu nad Zdrojami" w jego historycznej lokalizacji podjęła się rodzina Mańkowskich. W 2008 roku budynek przy Placu Dietla został ponownie otwarty. Obecnie znajduje się tam  stylowa pijalnia sześciu wód mineralnych, Stefan, Helena, Józef, Józefina, Jan i Magdalena. Przyznam szczerze, że  nie jestem wielbicielką wód leczniczych i  po spróbowaniu Józefiny i Józefa nie odważyłam się spróbować innych :)


Po odwiedzeniu Pijalni Wód, spacerując po parku górnym spotkałam przesympatycznego kucharza, który ugotował dla mnie pyszny domowy obiadek ;)


Po obiedzie wyciągiem krzesełkowym dostałam się na górę Palenica (722 m) jest to szczyt w Małych Pieninach


Tam rozpościera się widok na wspaniałą panoramę Tatr, Pienin, Beskidu Sądeckiego i całej Szczawnicy. 


 Śniegu było bardzo dużo, więc można było  pospacerować po szczycie lub pojeździć na nartach, no i oczywiście porzucać się kulkami ;)


Piękne widoki, dużo śniegu i mróz, takich widoków w Irlandii mi brakuje.


Zima chyba odjechała ze mną bo obecnie po śniegu nie ma już śladu.
Było cudownie i na pewno wkrótce tam wrócę :) i coś mi się wydaje że podobnie jak u Anety będzie to moje ulubione miejsce :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

XIV Warsztaty MyCork Artystycznie - kartki na Dzień Babci i Dziadka

Po świątecznej przerwie, 19 stycznia odbyły się pierwsze w tym roku, XIV warsztaty grupy MyCork Artystycznie. Tym razem naszym gościem była jedna z uczestniczek warsztatów Tatiana Juda, która nauczyła nas jak zrobić kartkę metodą scrapbooking w kształcie babeczki dla babci oraz czekoladownik dla dziadka. Dzień przed warsztatami wspólnie z Tatianą i jej córką przygotowywałyśmy zestawy papierów i ozdób do robienia kartek dla wszystkich uczestniczek, co zajęło nam około trzech godzin.


Zestawy zostały dobrane kolorystycznie i wyglądały tak:


W zestawie znajdowały się ozdobne papierki  oraz gładkie kartki  na bazy a także  ozdobne kwiatuszki, kokardki itp.


Tatiana to skromna ale utalentowana osoba, która wykonuje nietypowe kartki dla swoich bliskich i znajomych a także zajmuje się innymi dziedzinami rękodzieła np: szydełkowaniem.
Kilka słów o naszym gościu: "Przebywam w Irlandii od 5 lat. Zajmuję się domem. Mam okropnie kochanego męża, który pozwala mi gotować obiady ;) oraz 2 wspaniałe córki. Moja pasją jest wszelkiego rodzaju rękodzieło. Pierwsza nauczycielką była moja mama. To ona nauczyła mnie szydełkować, robić na drutach i haftować. Ostatnio zaczęłam interesować się robieniem kartek okolicznościowych. Ich tworzeniem zajęłam się z potrzeby wypełnienia wolnego czasu. Moimi kartkami są obdarowywane osoby z rodziny i znajomi. Dzięki warsztatom "MyCork Artystycznie" poznaję nowe możliwości tworzenia czegoś nowego i innego, jak decoupage czy wiklina papierowa."


Na warsztatach jak zawsze uczestniczki wykonywały swoje prace krok po kroku pod czujnym okiem prowadzącej.

 
 W miłej i radosnej atmosferze powstawały piękne karteczki babeczki oraz oryginalne opakowania na czekolady.


 A to prace które zostały zrobione na warsztatach


 Ja zrobiłam różową babeczkę i brązowy czekoladownik z żółta koszulą, którą również nauczyła nas robić Tatiana :)


 Na zakończenie warsztatów jak zwykle zrobiłyśmy zdjęcie uczestniczek ze swoimi pracami :)


 Bardzo dziękuję Tatianie za poprowadzenie warsztatów oraz Ani z bloga Kot Bury  za udostępnienie aparatu, pomoc w robieniu zdjęć oraz ich obróbkę :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Niech żyje bal :)

Wczoraj na zakończenie Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Cork odbył się WOŚP-owy Bal Karnawałowy. Bal miał miejsce w hotelu Montenotte, frekwencja była rekordowa, bilety kupiło  ponad 150 osób. Zabawa odbyła się przy fantastycznej muzyce zespołu Łukasz & Łukasz a parkiet przez cały wieczór wypełniony był po brzegi.


Przed wejściem na salę balową każda z pań otrzymała karnawałową maskę a mężczyzna kotylion. Ja oczywiście wybrałam niebieską :)


Zespół Łukasz & Łukasz to dwóch młodych mężczyzn obdarzonych niesamowitym talentem muzycznym i rewelacyjnym głosem. Na początku  zabawy myślałam, że śpiewane utwory puszczane są z płyty, bo głos Łukasza był taki bliski oryginału popularnych muzyków.


Dlatego podczas grania zespołu wszyscy goście bawili  się na parkiecie.


Ja również nie schodziłam z parkietu, dopóki grała muzyka, bawiłam się świetnie w gronie znajomych, przyjaciół  i sympatyków MyCork.


Podczas balu odbyło się również wiele licytacji przedmiotów ofiarowanych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Cork.


Bal oraz licytacje prowadził Krzysztof Byszewski, człowiek z wielką charyzmą, który na scenie czuje się jak ryba w wodzie a wszystkie imprezy, które prowadzi zawsze kończą się sukcesem :)


Na licytacji był również mój słodki bukiet z czerwonym serduszkiem o którym pisałam tutaj,  i który został sprzedany za 30€.


Podczas balu można było w cenie 2 kupić losy na loterię, mi udało się wygrać aż dwa razy, a nie było łatwo bo sprzedanych zostało około 800 losów. Tym razem wygrałam voucher na pizzę oraz voucher do fryzjera :)


 Jak na prawdziwym balu nie mogło również zabraknąć wyboru króla i królowej balu, wybór był trudny bo wszyscy tańczyli świetnie. Jurorami w wyborze królewskie pary była publiczność oceniająca kandydatów oklaskami. Zwycięską parą została para typowana prze ze mnie :) która poradziła sobie z każdym rytmem.

 

Zabawa była wyśmienita o czym świadczył ból nóg dzisiaj rano. Izabela Krygiel-Kozłowską, szefową sztabu WOŚP w Cork i organizatorka balu dopilnowała aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Wielki ukłon należy się również Gertrudzie Anisiewicz, która zdobyła większość fantów na licytacje.


Świetni ludzi, świetna zabawa i kolejny sukces stowarzyszenia MyCork i jego wolontariuszy.
Ja z niecierpliwością czekam na kolejny bal, który mam nadzieję odbędzie się już za rok :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Finał WOŚP w Cork

Wczoraj podczas finału WOŚP w Cork wszystkie losy które kupiłam na WOŚP-owej loterii okazały się wygrane :) Wygrałam voucher na obiad dla dwojga oraz voucher na modelowanie włosów a także obraz w drewnianej ramce namalowany przez 3 letniego Daniela Tomczyka.


 Podczas licytacji udało mi się wylicytować piękny tort z serduszkiem podarowany przez Aleksandra Cakes


Finał w Cork prowadził niezastąpiony Krzyś oraz Eddi, wcielając się w różne role.


 Raz byli ptakami a raz lekarzami.


Wstępny wynik kwesty w Cork na niedzielę 12 stycznia na godz. 23:00 wynosi 5435,70 euro.
W sobotę, 18 stycznia b.r. w Montenotte Hotel w Cork będzie miał miejsce coroczny WOŚP-owy Bal Karnawałowy więc kwota ta na pewno się jeszcze powiększy.

niedziela, 12 stycznia 2014

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Cork

Dzisiaj odbywa się 22 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W Polsce na ulicach spotkamy kwestujących wolontariuszy a czerwone serduszka można zobaczyć wszędzie. Również poza granicami kraju w wielu Państwach Polacy przyłączają się do wsparcia WOŚP. W Cork orkiestra gra już po raz 8 gdzie odbywa się kwesta uliczna, koncerty i licytacje.

Ja dla orkiestry w Cork na licytacje przekazałam taki słodki bukiet z serduszkiem


 oraz zestaw świeczek z wosku pszczelego.


Dla dzieci na zabawę WOŚP-ową  przygotowałam 50 upominków 

 

Każdy upominek składał się m.in. z mini słodkiego bukietu.


 Przygotowałam oddzielne zestawy dla dziewczynek i chłopców.
Były to zestawy kreatywne do robienia kartek dla dziewczynek na Dzień Babci

 

oraz zestawy do robienia kartek dla chłopców na Dzień Dziadka.


Zrobiłam również kreatywne zestawy gipsu do malowania dla dziewczynek i chłopców



Mam nadzieję, że dzieciom te upominki się spodobają i stworzą piękne prace.

Ostatnio odnośnie WOŚP można było usłyszeć wiele kontrowersji, jedni są za wspieraniem tej akcji inni przeciwni. Sama kilka razy byłam wolontariuszem WOŚP, jest to akcja która jednoczy ludzi pomagając przy tym chorym dzieciom i osobom starszym.  Jaka jest tak naprawdę prawda z tego co słyszałam, nie wiem ale wiem, że pieniędzy na leczenie w Polsce ciągle brakuje. Jerzy Owsiak w ostatnich latach na pewno za dużo mówi i to niekoniecznie dobrze. Co z tego wyjdzie - zobaczymy.

Ja ostatnio  też dowiedziałam się o sobie dużo "ciekawych" informacji ;-). Jak mówi Claire Booth Luce "Plotka jest jak fałszywe pieniądze: porządni ludzie ich nie produkują, ale bezmyślnie przekazują dalej". 
Pewna kobieta w średnim wieku której życie jest nudne jak flaki z olejem postanowiła z tej nudy zając się moim prywatnym życiem i na Fb swojego przyjaciela postanowiła się tym podzielić, bo zauważyła źdźbło w moim oku, szkoda że belki w swoim nie widzi, a belka jest to solidna. Ale nie dziwi mnie to zbytnio bo ma dużo czasu a żadnego hobby ani pasji, a boli ją chyba to, że nie wszyscy są tacy jak ona.

Nie dziwie się, że ta pani żyje cudzym życiem bo cóż ma innego do roboty, ale okazało się, że jej facebookowy przyjaciel pozujący na kulturalnego faceta pokazał, że to też tylko poza. Zresztą było to wiadomo już od dawna, ale teraz przynajmniej mam jasność w temacie. Być może wynika to z frustracji bo za co się ostatnio nie brał, to kończyło się klapą. Przy okazji pozbyłam się kilku fałszywych "znajomych" z FB, a więc nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło :-)

Życzę Wam więc tylko wartościowych znajomych. I na Fb, ale przede wszystkim - w prawdziwym życiu.

Pozdrawiam
"Niebieska Panienka" :) /facebookowi plotkarze wiedzą, o co chodzi ;-)

czwartek, 9 stycznia 2014

Nowy Rok - nowe pomysły i zadania :)

Już ponad tydzień Nowego Roku za nami, mi strasznie szybko on zleciał bo spędziłam go z mamą i bratem. Pogoda nam nie za bardzo dopisała, bo praktycznie codziennie padało ale razem z Piotrem udało nam się jednego dnia wyskoczyć na małą wycieczkę nad wodpsopad Mahon Falls w górach Comeragh w hrabstwie Waterford. Wiało okropnie, ale widok piękny. Filmik z wodospadu możecie zobaczyć na blogu Piotra.


W deszczowe dni mama uczyła mnie obszywać karteczki i przyznam się że szycie na maszynie bardzo mi się spodobało, niedługo więc będę się chwalić obszytymi karteczkami :)


Choć szycie nigdy nie było moją mocną stroną i na pewno krawcową nie będą to jednak od czasu do czasu będę  próbować obyszyć parę karteczek :) Pamietam, że  w szkole podstawowej na zajęciach pracy techniki, pomałam wszystkie  igły i tyle było z mojego szycia ;) tym razem jeszcze igły nie złamałam :)


Ponadto mama to skarb nieoceniony :) któregoś wieczoru pomogała mi nawet robić słodkie bukiety :) choć jak stwierdziła, że taka dłubanina to nie dla niej ;)
Przyzwyczaiłam się do domowych obiadków mamy i teraz mi tego będzie brakować :( Mój brat też mi pomagał, naciął mi papierków do karteczek i zrobił stojaki na wstążki :) bo to prawdziwa złota rączka :)


Od jakiegoś czasu nazbierało mi się troche wstążek i zaczełam mieć problem z ich przechowywaniem, trzymałam je w pudełkach ale ten sposób okazał sie nie praktyczny, chciałam mieć więc jakieś stojak. Ponieważ na ścianie nie mam wolnego miejsca, więc dzięki bratu mam teraz takie przenośne stojaki, które wymyśiłam a brat mój pomysł wykonał :) Teraz przynajmniej wiem jakie kolory wstążek mam ;)
Szkoda, że mama z bratem już musieli wyjechać, ale już niedługo znowu się spotkamy tym razem ja przyjadę do nich :)

Miłego dnia

środa, 1 stycznia 2014

Dosiego Roku


Daj ludziom wiary... Idź już Nowy Roku - tak mówi Rok Stary i znika... z łzą w oku.


Żeby można było
kiedy rok się kończy
pozamykać smutki,
co zmartwienia łączy.

Zabrać z sobą tylko
te radosne chwile,
szczęściem przeplatane
i sercu tak mile.

I nasze pragnienia
co na dnie się skryły,
wystawić na światło
by się nam spełniły.


 Żeby można było
nie żebrząc o nią,
otrzymać miłość szczerą
blaskiem wypełnioną.

 Co energii nam doda,
by w tym Nowym Roku,
stale iść do przodu
i nie zwalniać kroku.

Niech drogi kręte
będą prostowane,
a smutki zmartwienia
szybko oddalane..

Kochani wszystkiego dobrego w Nowym Roku

wtorek, 31 grudnia 2013

Minął kolejny rok

Minął kolejny rok

 "Jaki był ten rok, co darował, co wziął 
Czy wyniósł mnie pod niebo, czy zrzucił na dno 
Jaki był ten rok, czy coś zmienił czy nie 
Czy był tylko nadzieją na dobre i złe..

Kolejne 365 dni za nami, tyle się wydarzyło, choć wielkich zmian u mnie nie było. Były dni pełne słońca i radości ale bywały też te pochmurne i smutne.
Co nam przyniesie Nowy Rok? zobaczymy za rok, na pewno niesie nadzieję, że to co nam się nie udało zrealizować w tym, zrobimy w przyszłym roku i że nasze marzenia się spełnią, czego sobie i Wam życzę :)

Ostani dzien roku kończę niebieskim akcentem, bo nie mogłoby być inaczej :) w końcu jesteście w Niebiesko Mi :) To słodki bukiet w niebieskościach w kieliszku, to tak zimowo i sylwestrowo.


Ja niestety sylwestra spędzam w pracy, tak wypadło ale za to od jutra będę świętować Nowy Rok aż przez tydzień z mamą i bratem  :) Wam Wszystkim życzę udanej zabawy.


Na koniec tej ostatniej notki w tym roku chciałabym podziękować Wszystkim moim blogowym koleżankom i przyjaciołom, za każde Wasze ciepłe słowo pozostawione w komentarzu, które sprawia, że czuję Waszą obecność.

Dziękuję Wszystkim, moim bliskim i przyjaciołom, również tym,  którzy jeszcze czekaja na mnie w Polsce za każdym razem kiedy przyjeżdzam, szczególnie dziekuję Anecie, Adze i Tomkowi :) za Waszą obecność.

Pozdrawiam Wszystkim moich obserwatorów i czytelników bardzo serdecznie Wam dziekuje że jesteście i chcecie mnie czytać :)

Miłej zabawy i do kolejnego spotkania już w Nowym Roku :)

Daj ludziom wiary... Idz juz Nowy Roku - tak mówi Rok Stary i znika... z lza w oku.

niedziela, 29 grudnia 2013

Świąteczny słodki bukiet z procentami

U mnie pozostało jeszcze do pokazania trochę świątecznych zaległości. Dzisiaj chciałam Wam pokazać 2 słodkie bukiety z procentami ;) które zostały zamówione jako świąteczne podarunki.
Wyglądają prawie jak świateczne stroiki :)
A to pierwszy z nich słodki bukiet z butelką irladzkiej whiskey Jemson


W drugim bukiecie znalazła się butelka czerwonego wina, całość w kolorystyce typowo świątecznej czerwono - złotej.


I jak Wam sie podoba taki słodko - mocny stroik ;) ?
Pozdrawiam niedzielnie