Odwiedziny Danki z rodziną zleciały bardzo szybko. Każdy dzień mieliśmy wykorzystany do samego końca. Troche zwiedzaliśmy, pokazując naszym gościom punkty obowiązkowe, które należy zobaczyć w Cork i okolicach. Byliśmy zatem na klifach na
Old Head, na plaży, w
Focie - irlandzkim zoo oraz w
Cobh miasteczku położonym nad samym morzem, gdzie był ostatni port Titanica zanim zatonął.
Wieczory miałyśmy kreatywne :) Dziewczynom spodbała się moja pracownia :) Ja miałam pomocnika Lilę, która wycinała mi scrapki w big shocie i której mi teraz brakuje, bo pracy mnie czeka dużo, zwłaszcza że kiermasze świąteczne już tuż tuż a u mnie z pracami pusto :(
Ja dziewczyny nauczyłam jak zrobić kartkę w kształcie koszuli i torebeczki, którą nauczułam sie robic na warsztatach MyCork Artystycznie o których pisałam
tutaj, prowadzonych przez Kamilę z bloga
Fajna Mysza. Danka uczyła mnie filcować na mokro :)
Zrobiłyśmy kilka ficlowych kwiatów na kiermasz bożonarodzeniowy, który organizuję dla Stowarzyszenia MyCork przy polskiej parafi w Cork. Ja układałam filc i dobierałam kolory, Danka masowała filc a Lili kręciła kulki w których jest mistrzynią. Potem była zamiana zadań i tak powstały 3 takie kwiatuszki :)
Dla mnie zrobiłyśmy filcową mini torebkę, która będzie kosmetyczką na dokumenty :)
Nic dziwnego więc, że czas leciał bardzo szybko i miło w takim towarzystwie :) obie z Danką mamy wspólne zainteresowania do rękodzieła oraz wspomnienia ze szkolnych lat. Ręczne robótki szybko nam szły przy plotkach i wspomnieniach :) I każda z nas nauczyła się czegoś od siebie nowego :)
Teraz po odpoczynku trzeba wracać do rzeczywistości i zabierać się do pracy bo jestem daaaleko w tyle i mam nadzieję, że nadrobię wszystkie
zaległości :)
A kto wie, może jeszcze Danka wróci do Cork i porowadzi kolejne warsztaty :)
Miłej soboty