niedziela, 16 września 2018

Howe Strand

Mamy gościa z Polski który przyjechał do nas już po raz kolejny :) i który bardzo lubi ocean i morze, wybraliśmy się więc po południu na mniej znaną plażę wypełnioną historią i pięknymi widokami :)


Nieopodal Kinsale  na nabrzeżu znajdują się ruiny dawnej Straży Przybrzeżnej i Stacji Telegrafu. W 1920 roku budynek był dwukrotnie atakowany: przez Timoleague Volunteers, rozbrojono wówczas siedmiu strażników, a następnie przez Bandon Battalion /IRA/, gdzie rozbrojono 15 strażników a stację spalono.


Po drodze zatrzymaliśmy się na kolację w malowniczym miasteczku Kinsale, które jest obowiązkowym punktem do odwiedzenia każdego naszego gościa :)


sobota, 15 września 2018

paszport

Po 14 latach pobytu w Irlandii otrzymałam irlandzki paszport :)


Przychodzę do domu a tu taka niespodzianka 😁 myślałam że w kopercie jest zamówiona foremka z Chin ;) bo list byl w skrzynce zwykły a nie polecony.


To teraz już mogę podróżować na dwa paszporty 😄

piątek, 14 września 2018

Moja pracownia :)

Wakacje zmobilizowały mnie do porządków w mojej niebieskiej pracowni :) Nazbierało się trochę rzeczy do uporządkowania.  Takie porządki to prawdziwa przyjemność :)


 Wszystko na swoim miejscu to mogę zaczynać nowy rok szkolny :)


Za niedługo święta więc po mału muszę przygotowywać się na kiermasze, więc pracy będzie dużo :)

środa, 12 września 2018

Warsztaty "Poznajemy Polskę" - Bolesławiec

Wakacje minęły czas na kolejne zajęcia My Little Craft World zapraszam wszystkie dzieci na kolejny cykl warsztatów "Poznajemy Polskę". Pierwsze zajęcia odbędą się w niedzielę 23 września o godz. 12:00. Na warsztatach dzieci poznają Bolesławiec, miasto słynące z ceramiki, oraz wykonają za pomocą koła garncarskiego własne naczynia ceramiczne.


Zajęcia odbędą się w godzinach 12.00-14.00 w Bru Columbanus przy Cardinal Way, Wilton, Cork.


Zapraszamy

czwartek, 30 sierpnia 2018

Stuttgard

Wakacje szybko minęły i przyszła pora wracać do Irlandii, tym razem mieliśmy przesiadkę w Stuttgardzie i 10 godzin na spacer po mieście. Pociągiem z lotniska dojechaliśmy do centrum miasta i tam pierwszym naszym obiektem zwiedzania było Schlossplatz i Neues Schloss. Plac w centrum miasta oferuje świetny widok na Nowy Pałac w Stuttgarcie. 



Nowy Pałac, wybudowany w latach 1746-1807 przez księcia Wirtembergii, ówczesnych szokował przepychem. Porównywany często do francuskiego Wersalu, kosztował mnóstwo pieniędzy i małą ironią losu jest to, że dziś mieści się w nim ministerstwo finansów landu.


Stuttgart swoją nazwę wziął od stadniny koni (Stutt to koń po niemiecku). Początki miasta datuje się na X w. Od XIII w. własność hrabiów Wirtembergii. Przed 1286 miasto otrzymało prawa miejskie. Od 1320 r. Stuttgart był siedzibą hrabiów von Württemberg, od XV w. stolicą księstwa, zaś od 1806 r. do zjednoczenia Niemiec przez Bismarcka - królestwa Wirtembergii. Szybki rozwój w XVI w., zahamowany w XVII w., m.in. przez wojnę trzydziestoletnią (1618-1648). Ponowny wzrost gospodarczy od XIX w Pod koniec II wojny światowej, za sprawą bombardowań alianckich, Stuttgart został niemal całkowicie zmieciony z powierzchni ziemi. Stuttgart ma wiele ciekawych atrakcji. Wspaniale zamki i pałace, kościoły z minionych stuleci, światowej sławy muzea, przykłady architektury z wielu epok, zachęcające do wypoczynku ogrody i parki.


Piotr uwielbia sztukę współczesną więć obowiązkowym punktem było odwiedzenie Kunstmuseum Stuttgart. Muzeum sztuki nowoczesnej który stanowi oryginalny przykłąd zabudowy miasta. Za dnia Kunstmuseum przypomina z zewnątrz szklany sześcian. Dopiero po zmroku widzimy, jak lampy oświetlają marmurowe wnętrze budynku.


 Ponad połowę obszaru miasta zajmują parki i ogrody.  Po ogromnych bombardowaniach w czasie II wojny światowej, miasto zostało świetnie odrestaurowane, by stać się jednym z najbardziej zielonych miast całej Rzeszy.


20% powierzchni Stuttgartu jest pod ochroną. Parki i tereny zielone zajmują ogólnie powierzchnię ponad 5,6 kilometrów kwadratowych, a najbardziej popularne jest „zielone u”, teren w kształcie podkowy, W centrum miasta znajduje się również wiele pięknych fontan.


Na brzegu rzeki Ren położona jest ogromna fabryka Mercedesa oraz Porsche. Każda z tych marek posiada własne muzeum, które jest godne polecenia wszystkim fanom motoryzacji. 


Dworzec w Stuttgarcie jest uznawany w swojej kategorii za arcydzieło na skalę światową. Został on zbudowany w latach 1914 – 1927 z betonu i stali, co było wówczas prawdziwą innowacją, podobnie jak wykonana z wapienia i ukształtowana na podobieństwo cegieł fasada. Wrażenie robi przede wszystkim wysoka na 56 metrów wieża z obrotowym logo Mercedesa na szczycie. Panorama miasta widziana z wieży to także gwarancja niezapomnianych widoków.
Podczas spaceru znaleźliśmy też 4 skrytki z gry geocaching :)
Piękne miasto, udany dzień i piękna pogoda :)

sobota, 25 sierpnia 2018

Geocaching party w Krakowie

Mój przyjazd do Krakowa zaplanowaam tak aby uczestniczyć w Geochaing Party 2018 organizowanym przez geocaching Małopolska. To impreza dla wszystkich uczestników zabawy poszukiwaczy skrytek :) W Krakowie impreza organizowana była już po raz III natomiast  ja uczestniczyłam w niej po raz drugi. Jak było rok temu możecie przeczytać TUTAJ
O tej zabawie opowiedziała mi moja przyjaciółka Aneta która z Darkiem pierwsi zaczęli szukać skrytek. Podczas ich pobytu w Cork 3 lata temu postanowiłam  i ja przyłączyć sie do tej gry :) i tak podczas naszych podróży znajduje chwilę aby znaleźć kilka sktytek.



Co to jest geocaching?
Z języka greckiego  geo – Ziemia a z angielskiego  cache – chować, skrytka, schowek, kryjówka)
Jest to  gra terenowa użytkowników odbiorników GPS, polegająca na poszukiwaniu tzw. skrytek (ang. geocache) uprzednio ukrytych przez innych uczestników zabawy. Ukrywane przeważnie w interesujących miejscach skrytki zawierają dziennik odwiedzin, do którego wpisują się kolejni znalazcy, a także drobne upominki na wymianę. Lokalizacja miejsca ukrycia skrytki przekazywana jest przez jej założyciela innym uczestnikom gry poprzez wprowadzenie współrzędnych geograficznych w jednej ze specjalnych internetowych baz danych, tzw. serwisów geocachingowych.
Nadrzędną ideą zabawy jest zachęcenie jej uczestników do odwiedzenia, w wyniku poszukiwań, miejsc w których ukryte są skrytki. Niektóre miejsca wybrane przez chowających są trudno dostępne, mało znane, rzadko odwiedzane, a przy tym atrakcyjne i jako takie uznane za godne prezentacji innym uczestnikom gry.


Do gry udało mi się już namówić kilkoro przyjaciół :) spotkaliśmy się razem na party, gdzie  razem szukaliśmy skrytek :) Ja wygrałam członkostwo premium na rok :) Będę mieć jeszcze więcej skrytek do szukania bo część z nich jest przeznaczona tylko dla użytkowników konta premium :)


Super zabawa i czas spędzony wspólnie z przyjaciółmi :)
Gdyby ktoś z Was chciał przyłączyć się do gry i być poszukiwaczem skrytek odkrywając przy tym piękne miejsca zapraszam na geocaching.com tam znajdziecie   wiecej informacji o tej zabawie :)

środa, 22 sierpnia 2018

Tomaszów Lubelski i Zamość

Odwiedziliśmy również rodziców w Tomaszowie Lubelskim


Wybraliśmy się też do pasieki Piotra Taty


Tam też zwbraliśmy trochę owoców :) pyszne winogrona, śliwki, gruszki i jabłka :)


Na kolację z Mamą wybraliśmy się do lokalnej restauracji Karpiówka, która słynie ze świeżych ryb chodowanych we własnych stawach.


Skusiłam się tam na pierogi z karpiem :)


Na wieczorny spacer z mężem wybraliśmy się do pięknego Zamościa.


Żal było odjeżdzać

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kurozwęki

W niedzielę odwiedziliśmy  ciocię w Kurozwękach, to malowniczo położona wioska w okolicach Staszowa.


Znajduje się tam piękny pałac, którego opis Stefan Żeromski zawarł w Popiołach

"Pałac grudzieński leżał w głębi starego parku. W końcu siedemnastego stulecia jeden z książąt Gintułtów założył był tę siedzibę na wzór francuski. Z biegiem lat rozrost wielkich drzew zniszczył dawną symetrię ogrodu, a tu i owdzie gaje młodej leszczyny wtargnęły nawet w ulice, gracowane niegdyś z pilnością. Pałac, przebudowany na fundamentach starego zamczyska, otaczały zbiorniki spleśniałej wody. Mury jego były kilkułokciowej grubości, szczególnie na dole, gdzie pozostały izby sklepione jak w więzieniu i okna zakratowane. Grube, ukośne szkarpy, niby potworne nogi, grzęzły w podstępnych wodach starej, głębokiej; obmurowanej fosy. Piętro dopiero, z korynckimi kolumnami i architrawem ozdobionym sztukateriami, było dziełem czasów nowszych. W chwili kiedy Rafał zobaczył pierwszy raz ten dumny pałac, ściany były mocno zdrapane, figury otłuczone, kolumny czarne i ogołocone jak słupy wiorstowe. W głębi parku kryły się tu i owdzie między drzewami murowane i drewniane domki, ozdobne i kształtne. Jeden z takich marszałek przeznaczył młodemu samotnikowi na mieszkanie. Była to chatka o jednej izbie, z wejściem w stylu gotyckim i oknem jak w kaplicy. Nade drzwiami stało w niszy popiersie Wenus z zielonymi oczodołami i utrąconym nosem, osłaniającej wstydliwie łono zapleśniałe i mchem wilgotnym porosłe. Tuż ciągnęła w gąszcze szeroka, błotnista droga. Nad dziwnym domkiem wznosiły się sokory, lipy, a za oknem zwieszała aż do ziemi gałęzie przecudna, wyniosła brzoza. Wprost z tegoż okna widać było głęboką aleję, która dokądś, jakby w ziemię, zanurzała się i kryła."


Tuż za pałacem znajduje się hodowla bizonów. Bizony do Kurozwęk zostały sprowadzone z Belgii w 2000 roku przez Marcina Popiela. Każdego roku wiosną można zobaczyć na łąkach za pałacem malutkie bizonięta.



Dla dzieci jest tam wiele atrakcji m.in. labirynt z kukurydzy :)


W Kurozwękach znajduje się również Diabelski Kamień, jest to pomnik przyrody nieożywionej leżący naprzeciwko cmentarza. Tuż obok kamienia swój początek miała opisana w "Popiołach" Stefana Żeromskiego aleja Grabowa.


Z kamieniem związana jest jedna z tutejszych legend, która mówi o tym, że wojowie - pouczeni i ochrzczeni, którzy przeszli na chrześcijaństwo, aby wypełnić swoją misję, rozpoczęli budowę domu dla "Nowego Boga". Gdy Czart królujący na Łysej Górze dowiedział się o tym, wpadł we wściekłość i aby nie dopuścić do ukończenia budowy, rozpoczął miotanie olbrzymimi skałami. Jednym z tych głazów jest właśnie Diabelski Kamień. W ten właśnie sposób miała powstać miejscowość Kurozwęki.


 Dzień choć deszczowy to miło spędzony :)

piątek, 17 sierpnia 2018

Papugarnia i muzeum obwarzanka w Krakowie

W sierpniu moja chrześnica Zuzia ma urodziny, zapytałam jej co by chciała dostać na prezent urodzinowy i usłyszałam odpowiedź - niespodziankę.
Pomyślałam sobie, że w ramach prezentu urodzinowego spędzimy razem trochę czasu i wybierzemy się do Papugarni i Żywego Muzeum Obwarzanka w Krakowie.


W centrum Krakowa na Rynku Głównym znajduje się Papugarnia Amazonia to unikalna atrakcja dla małych i dużych gdzie panują ład i harmonia człowieka z przyrodą. 


Można tam z bliska zobaczyć  te barwne, egzotyczne ptaki a nawet nakarmić.


Potem odwiedziłyśmy Żywe Muzeum Obwarzanka w Krakowie gdzie zrobiłyśmy własnoręcznie swoje obwarzanki.


Otrzymalyśmy dyplom czeladnika oraz dowiedziałyśmy się dużo ciekawostek m.in czym różni się precel od obwarzanka i jak odróżnić obwarzanka krakowskiego od jego podróbki.


Od 2006 roku „obwarzanek krakowski” został wpisany na listę produktów tradycyjnych z województwa małopolskiego w kategorii wyrobów piekarniczych i cukierniczych, a w 2010 na listę produktów chronionych Unii Europejskiej,


Historia obwarzanka krakowskiego sięga czasów średniowiecznych, a pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1394 roku. Jego nazwa związana jest z procesem jego produkcji, a dokładniej z obwarzaniem, czyli zanurzeniem we wrzącej wodzie.


Własnoręcznie upieczony obwarzanek bardzo nam smakował :)


Dzień bardzo udany :) spędzony razem :) a co najważniejsze prezent niespodzianka Zuzi bardzo się podobał :)

środa, 15 sierpnia 2018

Święto Matki Bożej Zielnej

15 sierpnia  w kościele katolickim obchodzona jest Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny potocznie nazywane jako święto Matki Bożej Zielnej.
Jest to jedno z najstarszych świąt kościelnych, mające swój początek w V wieku. W Kościołach wschodnich to święto obchodzone jest dwa tygodnie później i ma inna nazwę: Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny.


Skąd się wzięła  popularna nazwa  Święto Matki Boskiej Zielnej?
Wiąże się to  przede wszystkim z opowieścią o wniebowzięciu. Jest wiele apokryfów, które w prosty sposób tłumaczą prawdy wiary. I w jednym z takich apokryfów jest piękna opowieść o śmierci i wniebowzięciu Maryi. Otóż gdy Matka Boża umarła, apostołowie chcieli ją pochować. Złożyli ciało w trumnie, ale musieli poczekać, bo Tomasz zwany niedowiarkiem - ten sam, który nie uwierzył w zmartwychwstanie, dopóki nie dotknął rany Chrystusa - spóźnił się. Gdy już wreszcie dotarł, chciał zobaczyć ciało Najświętszej Marii Panny. Gdy otworzono trumnę, nie było w niej ciała Maryi, a jedynie piękne, pachnące lilie i inne kwiaty i zioła. Nazwa Matki Bożej Zielnej ma też związek z porami roku. Połowa sierpnia to czas zbiorów, pierwszych dożynek. Dlatego w tym dniu święci się kwiaty, zboża, zioła i warzywa.


Na Małym Rynku w Krakowie w ramach projektu "Cudowna Moc Bukietów" odbył się konkurs na  najpiękniejszy bukiet zielny to pomysł nie tylko na kultywowanie tradycji, ale też poszerzanie świadomości ekologicznej i zanikającej wiedzy o roślinach oraz ich właściwościach leczniczych.
W ramach projektu  co roku organizowane są warsztaty dla dzieci i dorosłych, którzy chcą poznać tajniki komponowania bukietów.


Po południu rodzinnie udaliśmy się do Niepołomic na  wydarzenia,  „Ziołomania”,  w Osadzie Podegrodzie przy Zamku Królewskim.


Warsztaty kulinarne i kosmetyczne, zajęcia z plecenia wianków i zdobienia tabliczek ceramicznych, pokazy czerpania papieru i zwijania świec z wosku - to tylko  niektóre atrakcje Ziołomanii.


 Nietypowe obchody święta Matki Bożej Zielnej  w Niepołomicach odbywały  po raz trzeci.


Każdy uczestnik Ziołomanii mógł wziąć udział w ciekawych warsztatach: m.in., o praktycznych sposobach  przetwarzania ziół,


Można było również poznać produkcję twarożku z koziego mleka z dodatkami świeżych ziół czy spróbować lemoniady lawendowej.


Zobaczyć mielenie ziarna zbóż.



Skosztować różnych rodzajów lokalnych miodów


Mi udało się nawet spotkać prawdziwego rycerza :)



Na koniec przechadzka po ryneczku w Niepołomiacach zakończona degustacją lodów.
Bardzo lubię to święto i cieszę się, że mogłam je spędzić w Polsce :)